Ratując kogoś

Może nam się zdarzyć, że trzeba pomóc w przypadku zagrożenia życia. I tu zaczynają się schody. Raz, że możemy spanikować, a drugie, to nasze umiejętności. Wtedy już nie jest tak łatwo, jak by było to w planie. Wiadomo przecież, że pomóc, ale jak? Się mówi:”30 uciśnięć i 2 wdechy”.

Mnie się przydarzyło kiedyś, ale dopiero teraz wiem, jak to zrobić? Zastosowałam inną metodę i się udało na szczęście. Wiem teraz tylko, że jak ktoś zaczyna już oddychać, to kładzie się człowieka na boku w pozycji bezpiecznej i czeka na karetkę. Dalej to już fachowcy zrobią swoje, a człowiek jest uratowany.