Pranie

Pranie można różnie zrozumieć. Albo, jak zwykłe w pralce, pranie brudnych pieniędzy, czy pranie własnego chłopa, jak się upije na weselu, albo z kolegami. Czasami się śmieję, że zwykłe pranie przypomina mi właśnie pranie brudnych pieniędzy szczególnie, jak ciuchy są w kolorze zielonym (dolary) lub przypominają mi kolory Euro. Ale kłopot jest, kiedy mężowi się ma na małe „co nieco” i wtedy dosłownie piep.. pranie. Jak by to wrzucić do bębna, to wyszło by nie wiem co? Dwóch kotłujących się w pralce, czy w zasadzie kotłownia? A  może nagrzać w piecu, co?

Dodaj komentarz