Pomoc i strach

Miałam kiedyś takie zdarzenie, że w markecie na zakupach trzeba było pomóc człowiekowi. Na nieszczęście nie umiałam robić zabiegu resustytacji, ale podbiegłam i zaczęłam cokolwiek działać, bo nikt nie chciał pomóc. No to sprawdziłam puls i krzyczałam, by ktoś wezwał pomoc. Na szczęście ktoś się znalazł i potem było już z górki. Pogotowie przyjechało i już się przestałam bać. To trudne w ogóle podejść do człowieka,kiedy się coś dzieje i wykonać cokolwiek. Tym bardziej za granicą, kiedy np. mamy znajomość w stopniu komunikatywnym tylko. Lecz zawsze się boimy, czy nie przyczynimy się czasami do dodatkowej krzywdy. Moje zdanie: podejść i walczyć!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *