Polacy

Gdzie Polaka nie wyślesz, to zawsze coś będzie kombinował, by na swoje wyjść. Ale kiedy spotykamy „naszych”, to zawsze mamy odruch odezwania się, czy to w markecie, czy nawet przypadkowo na ulicy. Chcemy się porozumieć po niemiecku, a ludzie mówią, żeby się nie męczyć, bo oni mieszkają co prawda na stałe, ale język pamiętają. Miłe to wtedy jest, a przy okazji można się nauczyć relacji „tubylczych” na miejscu. Jest także to, że możemy się zapytać: Jak tu jest? Wyjaśnią wszystko i to nam daje pewne zasady działania w jakimś mieście. Nie powiem, że Niemcy patrzą na nas – opiekunów z Polski niełaskawie, ale ja się z tym nie spotkałam ani razu.

Dodaj komentarz