Palące gacie

Poli się we flaszce mojego „Chłopa-Jełopa”. Ekscytujące! Jestem tylko ciekawa, czy oddzieli to, co się pali od tego, co się nie pali, żeby się nie zapaliło to, co się nie pali od tego, co się pali. W gaciach pewnie też, bo akuratnie chleje. Facet chlejący w końcu jest spokrewniony ze świnią, a facet, to świnia. Ciekawa jestem, czy wziął zapasówki, bo jest u własnej rodzinki. Dzisiaj świruje rodzinnie i jestem ciekawa, czy zapłacił 300EU za nocleg na polskim Tajwanie w pięknym hotelu? Może jakoś łoi futurystycznie? Tylko słyszałam, że zadowolony, ale jak to czasami się mówi „Si kalafą”….Mam tylko nadzieję, że gacie wytrzymają w szwach, no chyba, że podczas imprezki się totalnie spalą…