Drabina do samego nieba

Drabina sama w sobie nie przysparza problemu. Se stoi i nikogo się nie boi.  Przypomina mi to Wieżę Babel, gdzie wszystkich pokarało. Z zasady zmiana języka nieźle daje popalić, lecz dojście do porozumienia to już inna bajka.. Z moim facetem to faktycznie drabina do samego nieba. Ciągle się wspinam, język nie ten i jak tu człowieku dać radę? Wspinaczkę chciałabym uprawiać, ale nie taką. Chłopy są różne, jak mówię „kwadratowe i podłużne”. Ja mam kwadratowego i lubię kostki Rubika, po prostu sobie układam. Może to i lepiej.

No i poli się, jak jasny piorun!