Dojazdy i my

Musimy dojechać do pracy, albo jako opiekunka czy opiekun ludzi starszych, albo w jakimś innym zawodzie. Zawsze jest problemem w jaki sposób mamy dojechać na miejsce? Wybieramy sobie wtedy dojazd przez autobusy czy pociągi, lub dzwonimy i jedziemy na zasadzie „od drzwi do drzwi”. Wydaje mi się, że chyba ta druga opcja jest lepsza. Sama miałam taką okazję i powiem, że „chłopaki” byli niesamowici. Nawet jak chciałam pomóc im w pakowaniu we dwójkę, to stawiali opór, a ja chciałam tylko tak dla ich zdrowia. No nic, trzeba było się odsunąć i nic więcej. Szkoda mi ich tylko, bo pewnie szybko mogą iść na rentę.

Podopieczni i dzieci

Jest nie raz tak, że dzieci mieszkają u dziadków, bo nie mają innej możliwości. Tutaj jest pewien problem, ponieważ jeśli jeśli jesteśmy jako opiekuni w Niemczech, to nagle okazuje się że mamy jednak trochę więcej do roboty. Wiadomo, śniadanie nie robi się tylko dla siebie i osoby chorej, ale także dla dzieciątek mieszkających na miejscu. Jest to dosyć ciężko zrobić, bo podopieczny potrzebuje innego jedzenia aniżeli dzieci. Przecież oni mają swoje smaki i wtedy zaczyna się niezła jazda. Tutaj osobno i tutaj osobno. W końcu jesteśmy zatrudnieni do opieki przy osobie starszej, a nie w szkole. No i potem wychodzą takie kłopoty. Co na to rodzice?

Festiwal impro…

Nawet nie wiedziałam, że co roku w Krakowie odbywa się Improfest Festiwal. Chodzi tu o to, żeby improwizować na scenie. W zasadzie może tu brać udział każdy z fantazją w głowie, czy jako aktor, czy jako początkujący kabareciarz. Bardzo mi się to podoba i zresztą sam pomysł jest, jak dla mnie trafiony w dziesiątkę. Ale jak się jest 800km poza domem, to trudno ruszyć w drogę, by to obejrzeć. Często mam wrażenie, że jako opiekuni to też w zasadzie mamy taki teatr, ale za granicą i przy pracy. Albo musimy trochę oszukiwać chorego, albo jego rodzinę. Zasada tylko nr1 nie kłamać i nikogo nie krzywdzić.

Jesień i kasztany

Bardzo ładna pora roku, bo kolorowa i te szeleszczące liście pod nogami. Jak mogłam wyjść w trakcie pauzy na spacer, jako opiekunka, to to uwielbiałam. Szczególnie, jak była piękna pogoda. Po drodze znajdowałam też kasztany. Zbierałam je, bo przypominały mi czasy dzieciństwa, kiedy robiło się z nich ludziki. Ale już jako osoba w pracy, to zbierałam je dla podopiecznego, bo słyszałam, że podkładając je pod łóżko, to tak kręgosłup nie boli. Faktycznie, jakoś to chyba zdawało egzamin, bo faktycznie czuł się lepiej. Muszą widocznie mieć jakąś energię naturalną. Zresztą sama nosiłam dwa w kieszeni i też robiło mi to dobrze.

ZOO i my

Mamy nie raz sposobność bycia w ZOO, jako opiekuni i wtedy jest fajnie. Chodzimy sobie po alejkach, zjadamy lody, opowiadamy sobie jakieś historie i w zasadzie świetnie się bawimy. Jest wtedy super. Jako ludzie opiekujący się osobami starszymi, to zdarzają się nam sytuacje, gdzie musimy być uważni na każdym kroku. Ale jednak zdarza się nam, że niby mamy mieć piękne popołudnie, ale nagle nasz chory się źle poczuje i cała zabawa się kończy. W zasadzie sobie radzimy, bo wiemy o co chodzi? Potem należy pomóc i jest w porządku. Tylko szkoda, że nasza eskapada dobiega końca i nie zwierzaki, ale my musimy wrócić do domu.

Choroby i opieka

Opiekując się osobą starszą zawsze jesteśmy narażeni na bakterie i wirusy. Dlatego też zakładamy zawsze gumowe rękawiczki, by uniknąć problemów np. do mycia lub staramy się pracować nawet w maseczce. Ale są choroby, gdzie sami coś łapniemy i potem jest kłopot, żeby pracować i jednocześnie samemu być na tak zwanym „chodzie”. To może być grypa, przeziębienie, czy nawet grypa żołądkowa przy której więcej spędzamy czasu w toalecie niż przy chorym. Jest to potem męczące i dla podopiecznych i dla nas. Chyba raczej bardziej dla nas, bo trzeba pracować, a sami biegamy do łazienki i nie zawsze możemy sobie poradzić. Straszne to.

Kosmetyki w opiece

Jak każda kobieta lubimy kosmetyki. Wiadomo, żel pod prysznic, jakiś perfumik i jak mamy okazję, to oglądamy wszystko na regałach i próbujemy poszukać czegoś dla siebie. W Niemczech przecież robimy podobnie i szukamy czegoś, co by było dla nas adekwatne i nam osobiście pasowało. Podobnie jest także, kiedy możemy się udać z podopieczną, a ta potrzebuje kosmetyków dla siebie. Jest to jednak nie lada zadanie, ponieważ trzeba dobrać wszystko wg jej potrzeb i stosownie do wieku. Chyba w tym momencie zazwyczaj kupujemy produkty dla dzieci, by nie uczulały. Ale jak już przychodzi do kremów, czy dezodorantów, czy szminki, to już jest niezła jazda…

Opieka i sad

Z przyzwyczajenia jesteśmy nauczeni, że o nawet mały sad trzeba dbać i mamy to w nawyku. Teraz jest akurat pora, by już kończyć zbiory i robić ostatnie zaprawy. Ważne jest, żeby wszystko było załatwione jesienią. Ta akurat pora daje popalić, bo niestety pracę trzeba wykonać, a nie zawsze pogoda jest dobra. Mnie się zdarzyło pewnego roku, że było dość zimno i jeszcze zbierałam jabłka w sadzie. Były co prawda już ostatnie, ale dopiero potem była praca. Trzeba było zrobić przetwory na zimę i znowu 3 dni gotowania musu lub robienie kompotów i pasteryzowanie przez pół godziny. Jak nas tego nauczyli rodzice, to pełen podziw!

Magia i opieka

Nasze życzenia dobrej pracy są jak czasami czarami, magią. Opiekujemy się ludźmi i często musimy czarować naszych podopiecznych, by oni nie czuli się zagrożeni, a my razem wzięci. Różnie to bywa, jak jesteśmy pierwszy raz i nie bardzo wiemy od czego zacząć? W końcu nikt nie żyje wiecznie i do nas należy utrzymanie jak najlepszego stanu ich zdrowia. Nikt przecież nie jest Merlinem i zaklęciami nie zdoła poradzić sobie w pracy. Czasami chcemy być rycerzami i zrobić wszystko, co ważne i służebne, ale życie układa się chyba dziebko inaczej. Pewnie stąd mamy nerwy. No co, mamy być Merlinem z Camelotu i czarować?

Tango i Cash

Tańczyć możemy przy każdej okazji, nawet będąc opiekunem. Ja miałam sposobność tego doświadczyć. Zawsze musiałam włączyć radio z samego rana, bo mój podopieczny musiał słuchać muzyki. Mi w to graj, bo sama jestem muzyczna i także lubię piosenki grane w radiu. Bez tego, to mi się kiepsko gotuje, ale jak jest, to warzenie potrawy jest piękniejsze i smaczniejsze. Było codziennie to, że oprócz słuchania było tańczenie. Facet naprawdę umiał tańczyć pomimo swojego wieku i tańczyliśmy albo tango, albo walca, albo jeszcze jakiś swobodny taniec. Muszę przyznać, że to zapamiętam sobie do końca życia, jako przyjemność podczas pracy i sympatię starszego człowieka.