Piersi czy pierwsi

Chłopy jak jadą na Stellę, to nigdy nie wiadomo, co sobie myślą. Nam, kobietom mówią, że wszystko w porząsiu, ale mogą grzeszyć. Chyba lepiej, kiedy są pierwsi na opiece i robić to, co do nich należy niż to, co mają w mózgownicy. A mają różne rzeczy w głowie i nie wiadomo, jak ich kontrolować? No przecież wiadome jest to, że mają tzw. „zlewkę” w robocie i jako opiekunowie sprawdzają się nie zawsze i spoko. My, kobiety to ciągle mamy kontrole i musimy zachowywać się poprawnie. Iść na spacer z wózkiem, pchać go w zimie i śniegu, wyjść z domu jak są 42 stopnie w cieniu. Nikt się tym nie interesuje, ale w przypadku kobiet już tak…

Nowy dzień

Taka piosenka nam w opiece przypomina, że wstaje nowy dzień. Dla mnie to jest, więc ogarnij się na dzień dobry. Po prostu: Wstaje nowy dzień, wtedy ty też ogarnij się… Zostaw wszystko, pracuj jak każą, każda praca jest dobra, byle zawsze robić od nowa. No taka robota i nie mamy na to w sumie żadnego wpływu. Dostajemy zlecenie i mamy malutkie uziemienie. Jesteśmy tam, gdzie nas wysłano i robimy to, co nam pokazano. Ważne jest to, by wykonywać to wszystko bardzo dokładnie i drobiazgowo, jak rodzina sobie życzy. Tak bywa i nie mamy na to żadnego wpływu. Tak po prostu jedziemy i się opiekujemy ludźmi starszymi…

Już jest…

Wiosna już jest. Co prawda wiatr wieje i tylko mamy nadzieje, że jakoś się to ustatkuje. Tak czy owak wyszłam sobie podczas opieki na te dwie godziny pauzy. Na szczęście miałam las niedaleko i chciałam sobie poobserwować, co dzieje się wiosną. Dużo było ludzi z psami, bo akurat niedziela i choć pogoda była niezachęcająca, to wylazłam, żeby nie być na każde zawołanie. Dostałam zgodę i poznałam, co to znaczy wiosna za granicą. Fakt, jest tam cieplej aniżeli w Polsce. Wiadomo, że u nas wiosna przychodzi później i inni na Zachodzie mają szybciej wiosenkę. Ale jest to obojętne, bo i tak napawamy się widokiem pięknych roślin i drzew, które wypuszczają już pierwsze pąki.

Aladyn i my…

Czasami robimy w opiece jako tacy bohaterowie z bajki. Zmyślamy, że przylecieliśmy na latającym dywanie i będziemy robić czary. Jest przy tym dużo śmiechu, a podopieczny ma full uśmiechu na ustach. Najlepszą terapią jest takie małe zmyślanie, żeby chory śmiał się na co dzień i myślał, że coś kombinujemy. To jest też na swój sposób opieka i można się naprawdę pośmiać. Ja kiedyś zabawiłam się w Aladyna, wytrzasnęłam stary czajnik i wzięłam taki mały dywanik. Usiadłam na nim i mówię, że dywan nie chce latać, a lampa ma awarię. Śmiechu było co nie miara, ale to co osiągnęłam było zarówno śmieszne dla podopiecznego, jak i dla jego żony. Śmialiśmy się jak wariaci!

Gary i my

W pracy w opiece nad osobami starszymi musimy też gotować. Często musimy gotować dla podopiecznego i praktycznie codziennie, no chyba, że mamy konkurencję w roli żony, czy rodziny. Ustalenie tego wszystkiego powoduje, że łatwiej nam to idzie. Szczególnością jest to, że można się nauczyć potraw regionalnych i także poznać regionalne tradycje. Warto się tego uczyć, próbować i potem wykorzystać to po powrocie do domu. A naprawdę będąc np. w Niemczech poznajemy kuchnię regionalną i super jest, że możemy się uczyć, a jednocześnie także pokazać naszą kuchnię polską. Dajcie ludzie schabowego, albo rolady śląskie, kluski i modrą kapustą…

Wiosna i…?

Z wiosną nadzieje rosną i myślimy, że jakoś się polepszy, albo coś fajnego się stanie. Tak to bywa pracując w opiece. W zasadzie oczekujemy jakiegoś profitu dodatkowo i staramy się pracować jak najlepiej. Dobrze mają ci, co pracują wiosną i mają wtedy urodziny. Jeżeli rodzina zaskoczy, to pięknie to wygląda. Ważne jest pracując i tak czy owak spełniać swoje zadania. Jeżeli rodzina nas lubi, to naprawdę można mieć przyjemność z wykonywania swoich obowiązków. No chyba, że mamy kłopot, bo nasz chory jest po prostu nieznośny. A tutaj już pszczółki latają, motylki fruwają, kwiatki zakwitają i warto coś zrobić i z chorą osobą i z wykonaniem naszych zadań.

Tenis w pracy

Jest czasami tak, że mamy kapryśnego podopiecznego i niestety piłeczka się odbija w dwie strony. On nas nie lubi, a przez to my nie lubimy jego. No jakaś paranoja, ale niestety to nas złości i pomimo, że pomagamy i pracujemy jak to możliwe, to zawsze jest wszystko źle. I tak gramy w tenisa, piłeczka tu, piłeczka tam. Osobiście lubię tenis, ale nie taki. Jest to w końcu tez sport dla kasiastych ludzi i wytrzymałych sportowców. W opiece jednak takie odbijanie piłki jest nie na miejscu i niestety trzeba rozmawiać z rodziną na ten temat. Tak przecież nie można. Podopieczny potrzebuje pomocy, a my staramy się to robić. Nie zawsze mamy wpływ na podejście chorych ludzi.

Zwierzęta i my

Będąc w opiece w Niemczech mamy do czynienia nie tylko z chorymi ludźmi, ale także ze zwierzakami na miejscu, nie licząc roślin na parapetach. Ale kotek czy piesek także wymaga karmienia, wyjścia na spacer, a kwiaty trzeba podlać i dbać o nie. Więc jak się wszystko razem złoży, to mamy z tego niezłego klopsa. Wiemy także, że trzeba także opiekować się chorym, czy chorą, prać, sprzątać, gotować i prasować, czyli standard. Do tego te zwierzaki. Zdarza się, że też mamy chwilę czasu i zwierzak przychodzi do nas łasić się, by go pogłaskać. I jak tutaj mu nie odmówić pieszczot. One tak mają, a my nie mamy na to wpływu. W końcu to tylko pieszczochy…

Walentynki i opieka

Jesteśmy w pracy jako opiekuni i niestety terminy są, jakie są i nie mamy na to wpływu. Po prostu trzeba jechać i nie mamy romantycznych chwil. A nawet jak wracamy chociaż 1 dzień później, to musimy odrabiać zaległości i pomimo zmęczenia jako kobitki robimy coś specjalnego, by naszym chłopakom zrobić przyjemność, chociaż padamy na pysk. Wychodzi na to, że takie święto, to jedna wielka ściema. Ale chyba tak oprócz dwóch świąt w roku i licząc urodziny i imieniny, to możemy troszkę zaszaleć i zrobić jakieś małe święto. Mało w sumie w ciągu roku mamy kontakt i dzień dla nas. Szczególnie jeżeli dzieli nas spora odległość…

Zakupy w Niemczech

Zakupy są trudne w Polsce, a co dopiero w Niemczech, bo dochodzi nam jeszcze znajomość języka. Kto umie „gęgać” chociaż trochę, to powinien sobie poradzić. To nie jest tak, że bierzemy z półki towar. Ważne jest, by wziąć do koszyka dobrą jakość za niska cenę. A jeśli chcemy uzyskać informacji, zawsze można poprosić pracownika marketu i oni pomogą zawsze, bo raz, że to należy do ich obowiązków, ale idzie wyczuć jaki dzień mają i fałszerzy idzie wyczuć na milę, zaś porządnych ludzi szanujemy pomimo to, że są często zmęczeni pracą, a my im jeszcze zawracamy gitarę. Tacy ekspedienci są na miarę złota. Uśmiech także robi swoje.